Ciężko się wstaje o 4 nad ranem. Na prawdę. Nie wiem jak ludzie wstają tak niemalże codziennie – wielki szacunek dla tych, co pracują na rano. Z Żanetą i Grzegorzem wstaliśmy tak wcześnie żeby zrobić sesję o wschodzie słońca. Były myśli, czy nie zrezygnować i zostać przy zachodzie. Ale zaraz jak podjechaliśmy na Matyskę i zobaczyliśmy warunki w jakich będziemy się fotografować, opadły nam szczęki. To był wschód słońca o jakim marzyliśmy, z piękną mgłą i światłem. A jakie było nasze zdziwienie, jak na górze spotkaliśmy… konia i krowy :) Na zakończenie wybraliśmy się do nowego dla mnie miejsca koło Bielska Białej. Wejście do tego kamieniołomu trochę nas wykończyło, ale widok od razu nas postawił na nogi.

PS. Jeśli chodzi Wam sesja o wschodzie po głowie, ale nie wiecie jak ugryźć temat od strony beauty – polecam zrobienie makijażu wieczorem, przed pójściem spać. Makijaż, który powstanie z rąk dobrej kosmetyczki powinien przetrwać długie godziny. A obudzicie się idealne od razu, czy to nie piękna wizja? :)

Zapraszam tez do zobaczenia ślubu Żanety i Grzegorza, kliknijcie tutaj:

Żaneta i Grzegorz | Ślub w Orzeszu

 

Makijaż: Kameleon Make Up Karolina Trybuś
Wianek: Kurdybanek Pracownia Florystyczna