Agata i Paweł to miłośnicy tatrzańskich wędrówek, więc sesja nie mogłaby odbyć się gdzie indziej niż właśnie w Tatrach. To była dla nas wyprawa życia, i to nie dlatego, że pokonały nas góry. Samo wejście na piękną Rusinową Polanę nie było takim wyzwaniem, jak wyjazd o północy na wschód słońca i powrót do domu zaraz po sesji. Wróciliśmy wykończeni, ale szczęśliwi, bo Agata i Paweł mają pamiątkę ze ślubu zrobioną w ulubionym dla nich miejscu, a ja pierwszy raz miałam okazję fotografować w wysokich górach. I nie powiem, bardzo mi się to podobało. Mimo, że moja kondycja pozostawia wiele do życzenia, to z przyjemnością wybiorę się po raz kolejny na taką wędrówkę. Zapraszam na efekty.